Widawa

Nawigacja i wyszukiwanie

Nawigacja

Szukaj

Wieś Widawa, co było ewenementem, nie została specjalnie zniszczona w czasie działań wojennych. Oprócz wysadzonych w powietrze zamku i budynku gospodarczego sióstr De Notre Dame, częściowego zniszczenia dachu i wieży kościoła i lokalnych niewielkich strat (zburzenie gospodarstwa przy dzisiejszej ul.Księgarskiej 4), specjalnych zniszczeń nie notowano. Także wojska 294 dywizji piechoty 6 armii - zdobywców Widawy, nie dokonały znaczących grabieży. Nie bez znaczenia był fakt przebywania niemieckich mieszkańców Widawy w swoich gospodarstwach i domostwach - łudzących się na możliwość pozostania...
Raczej pierwsze miesiące po marcu 1945 roku, aż do 1946 roku, kiedy Widawa miała komendanturę radziecką, zanotowały nieliczne przypadki zdziczałych działań szczególnie przemieszczających się wojsk radzieckich, no i urządzających orgie pracowników tej komendantury.
Stwierdzić trzeba, iż grabieże zaczęły się od 1946 roku i należy stwierdzić że nie przyczynili się do tego pierwsi osadnicy polscy. Jeżeli zdarzyło się, że opuszczone przez dotychczasowych niemieckich mieszkańców domostwo nie zostało jeszcze zasiedlone, to zaraz było ono niemiłosiernie plądrowane, zaś "zdobycz" była przez gangi - szczególnie wywodzące się z południowych rejonów Wielkopolski - wywożona na tereny przedwojennej Polski.
Rozgrabienie majątku klasztornego po wywiezionych siłą siostrach było dziełem też i mieszkańców -osiedleńców Widawy...
Pierwszymi osadnikami na terenie Widawy były przybyłe latem 1945 rodziny z województwa tarnopolskiego, przed 1939 rokiem polskiej Ukrainy.
Tam w czerwcu 1945 roku wszyscy polscy mieszkańcy wsi Turylcze, mając dwie godziny na spakowanie rzeczy, jako bagażu ręcznego - na drogę, łącznie z miejscowym proboszczem parafii Rzymsko-Katolickiej Ks Józefem Mieszczykynem, została załadowana na wagony bydlęce na stacji kolejowej Doszczowie i rozpoczęła się jej "wędrówka ludów" . Oczywiście nie wiadomo było dokąd i po co jadą. Po dwóch tygodniach podróży dotarli do stacji Wrocław - Brochów. Tam koczując przez dwa tygodnie, każda rodzina, a raczej jej przedstawiciel wędrowała po Dolnym Śląsku, wybierając miejsce osiedlenia. Spora liczba kierowała się radami nowo poznanych ludzi i udawała się za ich radami do miejscowości, które miały na dalsze lata stanowić ich miejsca zamieszkania. Oczywiście w tym czasie skazani byli wyłącznie na garnuszek urzędów repatriacyjnych.
I tak za namową takich znajomych rodziny:
Byka Stanisława, Chumeniuka, Łagodzińskiego Józefa, Karpińskiej Heleny i Żelichowskiego Józefa, wędrując pieszo, dotarły w lipcu do Widawy.
Tutaj wyznaczony przez miejscowego komendanta radzieckich wojsk okupacyjnych, stacjonującego przy dzisiejszej ulicy Zduńskiej nr 7. niejaki Wybiera - miejscowy Polak - z zawodu artysta malarz, który mieszkał przy dzisiejszej ul. Pielęgniarskiej , pokazywał im posesje, które można było zasiedlić. I tak rodziny te zadomowiły się we Widawie, często mieszkając przez jakiś czas z dotychczasowymi niemieckimi właścicielami i ich rodzinami Jeszcze tylko wizyta w Urzędzie Repatriacyjnym na Karłowicach i otrzymawszy tam stosowny dokument, stawali się właścicielami obsadzonych domostw.
Dotychczasowi niemieccy mieszkańcy opuszczali stopniowo Widawę, lecz ostatni opuścili ją w 1946 roku. Przez ten okres młodzież polska i niemiecka zdążyła się nawet zaprzyjażnić.
Lecz ludzie ci nie za bardzo wiedzieli jak się zachować, gdyż na polach dojrzewało zboże, a po pierwsze nie znano, czy pola nie były zaminowane, a po drugie nie było czym żniw tych prowadzić. Niektórzy ryzykując życiem część zboża zebrali.
W 1946 przybyły rodziny z Przeworska ( Orzga, Wędlik i Zajączkowska), a także rodzina Soduły Stefani z kieleckiego.
Pierwszy okres był okresem wielkiej biedy, bowiem posesje były opróżnione z żywności i wszelakiego żywego inwentarza. Wystarczy powiedzieć, ze rodziny te codziennie udawały się pieszo do kuchni Urzędu Repatriacyjnego mieszczącego się na terenie dzisiejszego osiedla Psie - Pole, gdzie otrzymywały gorący posiłek i zabierały na resztę dnia żywność. Dopiero powrót wydelegowanych w 1946 roku Panów Józefa Łagodzińskiego i Eugeniusza Rzeżniowieckiego do odbioru bydła i koni aż z Czechosłowacji, zmienił trochę los osiedleńców. We Widawie znalazło się bowiem 3 krowy i 3 konie. I tak ruszył powoli zegar dla tych ludzi.
Od lata 1945 roku saperzy polscy rozminowywali teren. Była to bardzo niebezpieczna praca. W sumie zginęło na terenie Widawy i Poświętnego zginęło około 10 żołnierzy. Tutaj bowiem zaminowano tereny - mając do tego odpowiedni czas - dość perfidnie. Otóż układano miny pionowo po dwie-jedna od góry przeciwpiechotna a pod nią druga przeciwpancerna. I wygrzebanie pierwszej z góry powodował wybuch miny dolnej.
Pracy tej przyglądała się przybyła młodzież polska i spoufalona z nią młodzież niemiecka jeszcze zamieszkała we Widawie i chętnie - nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa - uczestniczyła w tych czynnościach. Najwięcej pól minowych usytuowanych było wokół bunkrów na fortach widawskich i wokół bunkra przy dzisiejszej ulicy Żmigrodzkiej. I tam właśnie jesienią 1945 roku urwało obydwie nogi chłopcu niemieckiemu niejakiemu Sznajderowi, którego rodzina zamieszkiwała przy dzisiejszej ulicy Kominiarskiej ( dzisiaj dom Państwa Jarosławskich).
Następną ofiarą był Lewicki ( 1946 rok) , zaś Jagodziński Edward został ciężko ranny i w wyniku odniesionych ran zmarł też w tym roku. Obydwoje pochowani zostali na cmentarzu przykościelnym.
Znana też jest tragedia rodziny niemieckiej z dzisiejszej ulicy Sułowskiej zastrzelonej w 1945 roku przez nietrzeżwego oficera radzieckiego, a także innych dewiacyjnych gwałtów przedstawicieli tej armii w stosunku do niemieckich kobiet. Trzeba przyznać, iż nowo formowana władza, w tym milicja, stanowczo rozpoczęła tępienie tego rodzaju praktyk. Pamiętne zdarzenie jakie utkwiło w pamięci, to fakt z 1946 roku, kiedy w piwnicy domu zamieszkałego dzisiaj przez Państwo Miśniowieckich, dopadnięto ukrywającego się tam oficera radzieckiego, który po pijanemu zgwałcił niemiecką kobietę.
Lata 1946-1947 to już czas wyprowadzenia się komendantury radzieckiej i rządów polskich władz cywilnych, no i osiedlania się dalszych rodzin polskich.
O powyższym, z racji znacznego upływu czasu można powiedzieć....
W 1945 roku na terenach Dolnego Śląska wprowadzono strukturę administracyjną podobną do innych regionów kraju, która do Widawy dotarła w 1946 roku.

Dawna siedziba władz gromadzkich. Widok dzisiejszy.

I tak Widawa była stolicą Gminy Widawa, wchodzącą w skład powiatu Wrocław. Obejmowała ona następujące wsie: Widawa , Lipa Piotrowska , Polanowice, Sołtysowice, Świniary i Rędzin. Do roku 1950,a więc do roku reorganizacji struktur władzy terytorialnej, pierwszym wójtem był Pan Skrzypczyński Leon, póżniej Pan Michał Bojdo do dzisiaj mieszkający na terenie naszego osiedla. Siedzibą władz gminnych był dom mieszkalny przy dzisiejszej ulicy Księgarskiej nr 43 .zaś pod numerem 39 był ówczesny posterunek gminny Milicji Obywatelskiej. Natomiast przy dzisiejszej ulicy Kominiarskiej nr 81 (ówczesnej ul. Daszyńskiego - póżniej F. Dzierżyńskiego) była siedziba Gminnego Komitetu wówczas PPR. Nie należy absolutnie kojarzyć z tą "instytucją" obecnych właścicieli tego budynku, którzy nabyli go od osoby trzeciej w znacznie póżniejszym czasie.
Niejako łączność z przedwojenną i powojenną Widawą zachowały zgromadzenia sióstr zakonnych i Parafia Rzymsko-Katolicka.
I tak przetrwały okres zawieruchy wojennej siostry Boromeuszki w gospodarstwie Protsch za rzeką Widawa oraz w Zakładzie N.P.Marii przy dzisiejszym placu Słonecznym, zaś wywiezione w 1944 roku siostry De Notre Dame powróciły do Widawy już w lipcu 1945 roku.
Polscy mieszkańcy Widawy przybyli głównie jako ludność napływowa z krakowskiego, kieleckiego i innych województw oraz ludność z tzw. emigracji przymusowej wywożonych z terenów wschodnich, także w czasie trwającej wówczas akcji "Wisła". Według spisu w roku 1946 skład mieszkańców był następujący:

Parowóz Tr12-25 prod.Stec Wienna na trasie, taki parowóz obsługiwał w pierwszych latach powojennych linię Wrocław-Trzebnica.

Ks Józef Hayduk i pierwszy polski proboszcz ks Maksymilian Seiffert celebrował msze święte w kaplicy sióstr Boromeuszek, wobec częściowego zniszczenia kopuły kościoła oraz dachu nad nawą w miesiącu marcu 1945 roku, w czasie krótkotrwałego ostrzału artyleryjskiego, przed szturmem Widawy przez radziecką 294 Dywizję piechoty. Trwało to praktycznie do roku 1949, do czasu eksmisji sióstr ze swojej skomunalizowanej posiadłości.

Parowóz Tr 12-25 w zbliżeniu, już niestety w muzeum.

Wokół tego klasztoru skupiało się życie Parafii-religia, kółka różańcowe, itp. Wspomnieć trzeba, iż w tych latach ks.Seiffert obsługiwał również Parafię w Świniarach. Co niedziela, po odprawieniu mszy św we Widawie o godzinie ósmej udawał się pieszo do Świniar, gdzie o godzinie dziesiątej odprawiał mszę i zaraz musiał wracać do Widawy, aby o godzinie dwunastej odprawić kolejną mszę św.
W pamięci mieszkańców zachował się moment poświęcenia przez ks. M. Seifferta cmentarza przy dzisiejszej ulicy Kminkowej jesienią 1948 roku. W jesiennej zimnej szarudze postawiono duży drewniany krzyż.
Tam niebawem dokonano w roku 1949 pochówku wielu ekshumowanych zwłok jeńców wojennych, którzy znależli śmierć w obozie na terenie dzisiejszej cukrowni Sołtysowice. Były poczty sztandarowe, wielu mieszkańców Widawy, msza święta, odprawiona przez ks Seifferta.
W tymże roku pochowano tam jeszcze dwóch małoletnich mieszkańców Polanowic, którzy zginęli tragicznie od wybuchu miny. W okresie póżniejszym dalszych pochówków tam już nie notowano.
Z uwagi na zajęcie przedwojennego budynku parafialnego przez osadników ( z tyłu kościoła parafialnego przy ulicy Dekarskiej), ks M.Seiffert mieszkał w Zakładzie N.P.Marii sióstr Boremeuszek, zaś jego następcy - na skutek zlikwidowania klasztoru tej Kongregacji przez władze w 1949 roku - mieszkali kątem u rodzin widawskich, początkowo przy ulicy Pielęgniarskiej (ks Romańczuk), póżniej przy ulicy Kominiarskiej (ks Masoń).
Gruntownie, prowizorycznie naprawiona poprzednio kopuła kościoła, została wyremontowana przez ks Franciszka Filipka, proboszcza od roku 1972.Jego też staraniem, mieszkającego kątem u Sióstr de Notre Dame, było wybudowanie nowego domu parafialnego i poczynienia innych inwestycji na terenie parafii, które umówione zostaną w dalszej części.

m.grudzień 2001 roku s.M.Sekunda Piosek.

W roku 1945 nastąpiło uruchomienie- wobec nieznacznych zniszczeń wojennych - kolejki wąskotorowej relacji Wrocław-Trzebnica przez Widawę, Psary, Wisznię Małą. Stanowiła ona na ówczesne czasy nowoczesny masowy środek komunikacji. Wspomnieć trzeba, że wykonywując również przewozy towarowe, przyczyniała się do rozwoju gospodarczego miejscowości leżących przy trasie tej kolejki. Przystanek tej kolejki we Widawie usytuowany był początkowo przy moście widawskim, póżniej przy restauracji P.Karpińskich. Kursowała ona wahadłowo - tam i z powrotem.
Od czasów niemieckich we Widawie funkcjonował urząd pocztowy (w nieistniejącym już budynku na miejscu dzisiejszego motelu), który przetrwał aż do 1994 roku. W nim mieściła się centrala telefoniczna, oczywiście ręczna, która obsługiwana była tylko do godziny piętnastej, tak samo jak urząd pocztowy. Swoim zasięgiem obejmowała wsie należące do Gminy ,a póżniej Gromady Widawa. Pocztę tę uruchomiono w roku 1946,po niezbędnym remoncie. Jednak pierwsza powojenna placówka pocztowa mieściła się przy placu Słonecznym. Pierwszym naczelnikiem był P. Cegła, zaś listonoszem P. Lipski Jan oraz P.Świątkowski Janusz. Następnym zaś P.Kaczka Jan. Swoistą legendą pocztową był P. Naczelnik Drygaś z Psar, który prowadził tę placówkę pocztową aż do 1992 roku.
W roku 1946 w budynku gminnym-przy ulicy Dekarskiej siostry De Notre Dame, które powróciły do Widawy już w lipcu 1945 roku, mimo zrujnowanego swojego majątku, znalazły tyle energii w sobie, że uruchomiły przedszkole. Prowadziła ją s. M Eleonorę Kopeć, pierwszą polską przełożoną, wraz z siostrą M. Maurą Sikorą. Po roku zastąpiła siostrę Eleonorę siostra M .Eugenia Pająk. Do pomocy była świecka wychowawczyni.

Może będzie ciekawą informacją, iż w pierwszym rzucie do Widawy wróciło 6 sióstr De Notre Dame. Oto one:

Przy okazji należy podkreślić, że siostry śp. s.M. Jolanta Tomiak oraz żyjąca s. M Sekunda Piosek, były jedynymi siostrami, które od czasów przedwojennych, aż do chwili opuszczenia Widawy przez zakon de Notre Dame w 1991 roku, nie licząc przymusowych wywózek, cały czas przebywały w tym klasztorze.

Zamek Reiterburg. 1936 rok   Ruiny zamku Riterburgpo prawej kolumny perystylu greckiego wejścia-widok dzisiejszy

Niestety w roku 1950 zabroniono Siostrom de Notre Dame prowadzenia przedszkola, które zostało zlikwidowane. Pretekstem było zarzucenie im bez mała malwersacji, uważając, że zakup środków żywnościowych przeznaczonych na potrzeby placówki fakturowane na siostry de Notre Dame, a nie na przedszkole było bezprawne. Wiązało się to z ogromem kłopotów finansowych , gdyż na podstawie decyzji władz administracyjnych, siostry musiały zapłacić państwu kwoty w ten sposób wydatkowane.

Dzieci starsze rozpoczęły naukę w Szkole Podstawowej w Lipie Piotrowskiej, jako, że był to teren gminy Widawa. Pomocniczo, gdy było za dużo dzieci, korzystano z budynku przy ulicy Pełczyńskiej (póżniejszy budynek biblioteki).Dzieci widawskie korzystały z tej szkoły aż do 1973 roku, kiedy Widawa weszła administracyjnie do m. Wrocławia. Jednak co poniektóre dzieci uczęszczały do szkoły w Psarach.
Ze szkołą w Lipie Piotrowskiej wiąże się epizod z pierwszym jej kierownikiem niejakim Bleją. W czasie trwania lekcji języka angielskiego, w 1948 roku, do klasy wkroczyła służba bezpieczeństwa i dokonała na oczach dzieci jego aresztowania. Okazało się, iż był to ukrywający się SS-man, z dość mroczną przeszłością.
1949 rok przyniósł tragiczny czas dla sióstr Kongregacji Sióstr Miłosiedzia Św.Karola Boromeusza. Na podstawie Uchwały Rady Ministrów w z dnia 21-09-1949 roku (Dz.U.R.P. nr 55, poz.434) o zakładach społecznych służby zdrowia i planowanej gospodarce w służbie zdrowia, a także uchwały nr 68 Rady Ministrów z dnia 21-09-1949 roku w sprawie przejęcia na własność przez związki samorządu terytorialnego niektórych szpitali, w dniu 3 pażdziernika 1949 roku nastąpiło przejęcie na rzecz miasta i gminy Wrocław Szpitala Św. Jerzego wraz z Zakładem N.P. Marii (zwanym już w protokole przejęcia domem mieszkalnym) oraz majątkiem Protsch (zwanym w protokole już gospodarstwem rolnym), z inwentarzem żywym i martwym. Postępowanie władz w tym temacie było przykładem jej perfidności. Otóż na krótko przed decyzją o upaństwowieniu, wystąpiono do Sióstr o zadeklarowanie posiadanego majątku, jak tłumaczono, na potrzeby jego legalizacji. Deklaracja ta była niewątpliwie podstawą do spisaniu protokołu przejęcia tego majątku przez miasto i gminę Wrocław.
Po trwającym blisko dwa tygodnie procesie przejęcia ( od 3 do 15 pażdziernika 1949 roku), którego podpisania Siostry odmówiły na teren klasztoru wjechał samochód ciężarowy z liczną obsadą. Modlące się w kaplicy Zakładzie N.P.Marii siostry wynoszono na krzesłach na których w tejże kaplicy siedziały. Były to: Kierowniczka Zakładu N.P.Marii s.M. Dominika Hasse, s.M. Xawera Abel, s.M. Ancilla Scholtysik, s.M. Tilmana Rudzik.
W zniszczonym w trakcie działań wojennych i tuż po nich majątku Protsch, po 1945 zwanym już gospodarstwem rolnym, pozostawiono do pracy trzy siostry s.M. Eberhardę Ciupka, s.M. Chryzostomę Dittmann, s.M. Gregorię Schady. Wywieziono je w dniu 03-08-1954 roku do Trzebnicy.
W 1950 roku nastąpiła reorganizacja władzy. Powstała Gromadzka Rada Narodowa z Przewodniczącym P. Rodziewiczem . Nadal siedzibą władz gromadzkich był budynek przy ulicy Księgarskiej nr 43,gdzie mieścił się jeszcze urząd stanu cywilnego i aż trudno uwierzyć, ośrodek zdrowia.
Pierwsze lata, aż do 1956 roku, były mrocznym okresem dla mieszkańców, którzy nie ochłonąwszy jeszcze z tragicznych dla nich czasów okupacji i wywózek, trafili pod but władzy komunistycznej. Wszak ludność ta, w głównej części o charakterze chłopskim, zajmowała się w niezniszczonych przez działania wojenne zajętych gospodarstwach, uprawą roli i hodowlą. I zaraz podpadali pod przymusowe kontygenty, płatności, ba nawet traktowanie co poniektórych jak kułaków. Jakby tego było mało, wymagano od nich obowiązkowych świadczeń pracy i to w ściśle określonym i niemałym czasie. A najgorzej wychodzili na tym posiadacze koni, gdyż musieli wykonywać obowiązkowe usługi transportowe na rzecz władz, w tym przede wszystkim gromadzkich. Być może wyda ci się czytelniku dziwne, lecz tak - wówczas podstawowym środkiem transportu - był wóz konny. Jest to symptomatyczne, wszak ówcześnie Wrocław i okolice zawalone były przeróżnym sprzętem transportowym, jako pozostałość po zawierusze wojennej.....
W dniu 3 sierpnia 1954 roku - już po śmierci Stalina, liczny transport samochodowy obsługiwany przez 20 mężczyzn wywiózł cały konwent Sióstr klasztoru de Notre Dame do ich Domu Macierzystego przy ulicy Św. Marcina. Nie będę opisywał tragizmu tej sytuacji. Inwentarz żywy wywieziono do ówczesnego majątku biskupiego w Wojszycach, gdzie też pracowały niestrudzone siostry s. M. Sabina, s. M. Sekunda, s. M. Medarda, s. M. Jolanta. Najprawdopodobniej decyzja ta, niewątpliwe z inspiracji miejscowych władz, miała swój związek z planami uruchomienia PGR-u na terenie Widawy. Zresztą pewne oznaki zawiązywania się tej formacji gospodarowania widoczne w roku 1954-55, jednak na skutek oporu rolników i zmian w całym państwie, koncepcja ta upadła, zaś chyba efektem tych planów było utworzenie miejscowego SKR-u, na terenie klasztornym (ul. Zduńska róg ul. Fryzjerskiej).

Widawa 1950 rok. Członkowie OSP Rędziny i Widawa     	Widawa 1950 rok Po zawodach OSP Rędzina i Widawy. Widawski wóz bojowy


Uruchomiono działania miejscowego GS-u, z placem składowym przy ulicy Sułowskiej (w miejscu obecnego komisu samochodowego przed przychodnią zdrowia) i sklepem w nieistniejącym budynku na miejscu obecnego motelu.
Trzeba też wspomnieć, że na terenie wsi Widawy zaraz po wojnie, uruchomiono w poniemieckim lokalu przy ulicy Sułowskiej nr 40 działalność restauracyjno-gastronomiczną przez P.Karpińskich, zaś obok działała przez długie lata piekarnia Pana Wolnego.
Po drugiej stronie drogi istniał kompleks stajni (przed dzisiejszym ośrodkiem zdrowia),z utwardzonym placem dla wozów konnych, a także stodoła z zapasem karmy dla koni. Takie kompleksy były przy ówczesnych tzw. gościńcach obowiązkowe. Wszak w lokalu tym, który posiadał w tylnej części dużą salę, odbywały się nie tylko wszystkie uroczystości rodzinne, lecz także zebrania gromadzkie, przeróżne imprezy.

Strażak Palewicz Czesław 1950 rok.   Strażak Luzarowski S. 1949 rok.

Cały ten kompleks uchował się w czasie działań wojennych w nieuszkodzonym stanie. Rozbiórka stajni i wywóz odzyskanych materiałów budowlanych to dzieło już powojennych mieszkańców... Trwałą pamięć u pierwszych powojennych mieszkańców ma zawiązana już w 1946 roku Ochotnicza Straż Pożarna we Widawie. Budynek - przy ulicy Księgarskiej 4 udostępnił śp. P. Mostaficz, zamieniając go na inny niezabudowany teren. Oto członkowie założyciele: Bulik, M.Kowalewicz, P.Mieloch, J. I P. Rzeżniowieccy, T. Luzarowski, Pawęda, Wędling, M.Wyżga, Sojka, Żurawski, bracia Palewiczowie.
Pierwszym komendantem był śp. Władysław Kluczewski, zresztą swoim przykładem służył mieszkańcom i po śmierci, decydując o pochowaniu swojej osoby, jako pierwszej na ponownie uruchomionym po wojnie cmentarzu przy dzisiejszej ulicy Markowskiego.
Straż ta była organizatorem wielu spektakli teatralnych (tak, tak) wystawianych w sali gościńca, corocznych kolędowań po domach widawskich, wart przy grobie Pańskim w czasie Świąt Wielkanocnych, licznych imprez o charakterze ludowym. W dniu poświęcenia kościoła parafialnego po zakończonym remoncie t.j. 16 czerwca1949 roku, wyjechała ona konno na obrzeża Widawy w kierunku Wrocławia na spotkanie ówczesnego administratora apostolskiego (Zarządcy części Diecezji w obrębie Wrocławia) Ks Karola Milika, który dokonał jego poświęcenia i jako eskorta honorowa doprowadziła jego pojazd do bram kościoła. Straż ta została rozwiązana na mocy ustawy, w roku 1973, po włączeniu Widawy do miasta Wrocławia.
Rok 1957, już czas odwilży gomułkowskiej, to rok powrotu Sióstr de Notre Dame do Widawy. Wskutek ciągłych i głośnych żądań mieszkańców, lokatorka willi przy Zduńskiej musiała go opuścić i siostry zadomowiły się tam ponownie. Oczywiście w mocno okrojonej siedzibie.
Przełożoną została S. M. Marcelina Kitlińska. Placówka, po wywozie sióstr w roku 1954 zagospodarowywana była pod kątem uruchomienia PGR-u. Przeto wiadomo już dlaczego siostry po powrocie w 1957 roku zastały majątek kompletnie rozgrabiony, ze wszystkiego co tylko było możliwe. Przez lata siostry poznawały swój dawny sprzęt na podwórzach widawskich gospodarzy.
W latach sześćdziesiątych zlikwidowano posterunek Milicji Obywatelskiej, której Komenda Powiatowa istniała przy dzisiejszej ulicy Traugutta we Wrocławiu, zaś do Gromady dojeżdżał w określone dni funkcjonariusz i załatwiał sprawy urzędowe. W tym czasie przeniesiono też siedzibę władz gromadzkich do dzisiejszego budynku przychodni zdrowia, który wyremontowano po zniszczeniach wojennych. W roku 1966,w wyniku reorganizacji gromad, do Gromady Widawa przyłączono Psary, Krzyżanowice i Kłokoczyce. W tych też latach zaczęły się na terenie Widawy pierwsze inwestycje w infrastrukturę. Staraniem Gromadzkiej Rady wykonano na około 80% ziem prace melioracyjne (niejako wymuszono tymi pracami powstanie zakładu melioracyjnego), na ulicy Księgarskiej wykonano rurociągowanie rowów melioracyjnych, zaś pozostałe oczyszczono.

Skrzyżowanie ulic Księgarska i Markowskiego z lotu ptaka. Rok 2000

Informujemy, że strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności .